|
Izrael Szamir
(ang. Israel Shamir)
Tłumaczył: Roman Łukasiak
PaRDeS – studium w zakresie Kabały
(rzecz o „żydowskim sposobie
myślenia”)
Tytuł oryginału „PaRDeS – an etude in
Cabbala”
Wydawca: BookSurge, 2005;
www.israelshamir.net
Słowo PaRDeS w języku hebrajskim
oznacza:
1, Ogród, gaj pomarańczowy
2. Raj (stąd ang. Paradise)
3. W żydowskiej Kabale: jest to
akronim dla czterech poziomów interpretacji tekstu; Peshat, czyli proste
jego znaczenie; Remez, czyli zawarte w nim aluzje; Dersah, czyli
jego opracowanie hermeneutyczne, oraz Sod, jego znaczenie ezoteryczne.
****
Wprowadzenie do wydania polskiego „PaRDeS”
Tytułową „kabałą” („spiskiem”) omawianym w tym zbiorze esejów
Izraela Szamira jest żydowski sposób myślenia, czyli specyficzne ustawienie
połączeń w korze mózgowej Żydów, co zdaniem Szamira powoduje, że zwykli oni
widzieć świat w odmienny (według nich „lepszy”) od nie-Żydów sposób. Na poparcie
tej swej tezy, wychowany w ateistycznym ZSRR przez pierwsze dwadzieścia lat
swego życia IASHA (Izrael Adam Shamir), przytacza już na wstępie opinię sprzed
stu lat wiedeńskiego filozofa Otto Weiningera, iż „żydowskość polega nie na
rasie, na przynależności do narodu, ani nawet na wyznawanej wierze, ale na
tendencji umysłowej”. A zatem, starając się wprowadzić polskiego czytelnika
w egzotyczny dla dzisiejszych Polaków temat „mentalności Żydów” (z którymi to
„prawdziwymi Żydami”, zwłaszcza tymi w jarmułkach, bardzo się dzisiaj trudno
spotkać w naszym kraju), warto przypomnieć jak ludzka ‘tendencja umysłowa’ się
formuje, poczynając od naszego wczesnego dzieciństwa.
Otóż przeprowadzone w wieku XX-tym, bardzo
szczegółowe badania psychologa Jeana Piageta na temat rozwoju osobowości dzieci
wykazały, iż ich odruchy poznawcze osiągają formę dojrzałą tylko po wykonaniu
przez te dzieci odpowiedniego zespołu czynności psychomotorocznych. Co więcej,
nabyte w ciągu młodości odruchy myśli są uwarunkowane trwającą przez całe dekady
interakcją młodych osób z ich otoczeniem. W odróżnieniu do przysłowiowego
„żydowskiego haczykowatego kształtu nosa”, który się w znacznym stopniu
dziedziczy, umysłowym „Żydem” można zrobić każdą osobę wychowaną od dziecka w
„ulu”, jaką jest programowo izolująca się od innych narodów, społeczność
czcicieli tekstów Starego Testamentu.
W dawnej Polsce mieliśmy już okres zafascynowania
się Starym Testamentem w okresie saskim, gdzieś dwieście pięćdziesiąt lat temu,
kiedy to szlachta polska poczęła wyprowadzać swój rodowód od jednego z
zaginionych plemion mitycznego Izraela. Kolejna fala zachwytu nad mądrością
Starego Testamentu nawiedziła Polskę około ćwierć wieku temu i ten „polski
zachwyt” nad ‘hebrajskim korzeniem’ katolickiej wiary trwa do dzisiaj,
oficjalnie umacniany przez dyrektywy poznawcze nadchodzące z „zekumenizowanego”
(czytaj ‘zjudaizowanego’) Watykanu. Otóż to, że Polacy z czasem zamienią się w
„Żydów nowotestamentowych” (było to często wyrażanym marzeniem Czesława
Miłosza), przewidywał już dwieście lat temu poeta i patriota polski Julian Ursyn
Niemcewicz w napisanej przezeń satyrze politycznej „Rok 3333” ().
Także piszący w kilkadziesiąt lat po Niemcewiczu, niemiecki filozof Karol Marks
w pamflecie „W kwestii żydowskiej” z 1844 roku przewidywał, że idąc za wzorem
ówczesnych Stanów Zjednoczonych, w których „komercyjny duch żydowski całkowicie
zatriumfował nad duchem chrześcijańskim”, także i Europa i Świat cały staną się
z konieczności wyznawcami „Jedynego, prawdziwego boga Izraela jakim jest
pieniądz, przed którym to bogiem wszyscy inni bogowie człowieka będą musieli się
ugiąć”.
W tej marksistowsko-niemcewiczowskiej perspektywie,
najnowszy zbiór esejów Izraela Shamira, poświęcony studium nad mentalnością
Żydów, dostarcza bardzo cennego materiału faktograficznego, który powinien znać
każdy szanujący swą godność obywatelską dorosły mieszkaniec nie tylko Polski ale
także i Europy – i to niezależnie od tego czy to będzie osoba wierząca, czy też
„post-katolik” (jak niżej podpisany), czy (były zazwyczaj) ewangelik (jak
większość przyjaciół niżej podpisanego z okresu, gdy mieszkał on w Genewie), czy
też w końcu „ateista, ale prawosławny”, jak określił kiedyś siebie obecny
prezydent Białorusi. Fakt postępującej judaizacji naszej (?) kultury jest faktem
niezaprzeczalnym, a najlepszym tego dowodem jest pojawienie się, w niedawno
otwartym, papieskim sanktuarium w Łagiewnikach w Krakowie… rzeźby „gorejącego
mojżeszowego krzaka” przyozdabiającej w zasadzie pusty, główny tego kościoła
ołtarz. (Według naszego, nieco już zjudaizowanego poety romantycznego, Juliusza
Słowackiego, to właśnie „zza mojżeszowego krzaka wychylił się Bóg i zapytał
„Polska? Ale jaka?”)
Bo Polska dzisiaj jest przecież totalnie
zjudaizowana, co widać szczególnie po jej dzisiejszym „duchu handlu”, dawniej
kojarzonym, nie tylko przez Karola Marksa, z kulturą żydowską. Ten to „duch
żydowski”, w I-szej Rzeczpospolitej zwany ‘frymarkiem’ względnie ‘frymarczeniem’
(od Frei Markt), najwyraźniej promieniuje dziś w Polsce nie tylko z
niezliczonych sklepów, banków, giełdy, wydawnictw oraz zza kuluarów Sejmu, ale i
ze „zreformowanych” polskich uczelni, gdzie dla filozofów prawie obowiązkowymi
stały się kursy „zasad negocjacji”.
Jak jednak do tego jednak doszło, że cały, trwający
od momentu demontażu Związku Radzieckiego (),
cykl raptownych przemian na świecie można określić terminem „Wielkiej
Żydowskiej Rewolucji Hiper-Burżuazyjnej” ()?
W napisanej dokładnie sto lat temu powieści „Ziemia obiecana” Władysław Reymont
przedstawił Rewolucję Przemysłową, jakiej byliśmy świadkami w dynamicznie się
podówczas rozwijającej Łodzi, jako rodzaj „spisku” trzech młodych ambitnych
szubrawców: chciwego Polaka wychowanego w tradycjach szlacheckich, Niemca
pochodzącego z protestanckich warstw mieszczańskich, oraz Żyda, oczywiście
powiązanego z lokalną żydowską gminą. Jak argumentuje Izrael Szamir w rozdziale
3 „Człowiek, który zrobił karierę”, podobne trzy typy charakterologiczne
(ogarnięci żądzą pieniądza chrześcijańscy „pionierzy”, protestanccy
„przedsięiorcy” i w końcu żydowscy „spekulanci”) kolonizowały, kilkanaście dekad
temu, nie tylko Polskę ale i Stany Zjednoczone. I tak się złożyło, że finansowe
‘owoce’ ich poczynań, dzięki post-modernistycznej „ekonomice kasyna”, znalazły
się obecnie prawie w całości w rękach bardzo wąskiej Światowej Oligarchii
Żydowskiej, która to oligarchia w naszym (?) kraju reprezentowana jest przez
„filantropijną” Fundację Batorego/Sorosa.
Gdzie jednak tkwi podstawowa przyczyna, dla której słowo ‘Żyd’,
względnie „judaista’, ‘syjonista’ czy nawet tylko ‘filosemita’, kojarzą się – i
to nie tylko I.A. Szamirowi – ze społecznością hiper-szubrawców? IASHA wskazuje,
że tradycyjni Żydzi w swym „rodzinnym” gettcie wychowywani są w poczuciu, iż są
oni zarówno obcy (‘wyalienowani’) jak i z definicji lepsi od otaczającej ich
społeczności gojów, czyli nie-Żydów. Ten sławny ‘żydowski egoizm’ ma swe
biologiczne ( a ściślej, zoologiczne) podłoże, jako iż według badań psychologa
Jeana Piageta każde dziecko przechodzi etap rozwoju, w którym mu się wydaje, iż
jest „pępkiem świata” i że należy do ‘narodu wybranego’ – dokładnie tak, jak to
się w starożytności wydawało hebrajskim prorokom, według których wszystko co
żyje, ma być Narodowi Wybranemu poddane.
Tak zatem jak dzieci, które nie zdając sobie z tego nawet
sprawy, w swym egoizmie potrafią być po prostu okrutne wobec ich otoczenia, tak
i wychowani od dzieciństwa w „oparach” Starego Testamentu Żydzi (oraz
naśladujący ich ‘chrześcijańscy syjoniści’) zazwyczaj nie zdają sobie sprawy z
tego, iż ich postępowanie jest i aspołeczne i przeciwne Naturze. Stąd też i
budowane przez tych sztucznie „udziecinnionych” Żydów (oraz wspierających ich
sprawę „filosemitów”) Światowe Super-Państwo, przy bliższym się zapoznaniu z
zasadami jego funkcjonowania, okazuje się być zgigantyzowanym (a)społecznym
NOWOTWOREM, zdolnym li tylko do niezróżnicowanego wzrostu, kosztem dewastowanej
przezeń Przyrody. Sprawie instynktownie popieranego przez ludzi wyrosłych w
kręgu kultury judeo-amerykańskiej, coraz agresywniejszego „usztucznienia”
warunków naszego życia, Izrael Szamir poświęca aż dwa długie eseje. nr. 14 oraz
16, zatytułowane „Apokalipsa dzisiaj” oraz „Sumud i Flux (Trwanie i Przepływ).
Jaki rodzaj ‘odtrutki” proponuje mój ”towarzysz broni” (comrade-in-arms)
na narastające zatrucie się „post-chrześcijańskiej” części ludzkości
prymitywnymi ideami „panowania nad ziemią”, wywodzącymi się nie tylko ze stron
Starego Testamentu, ale nawet i z niektórych sformułowań chrześcijańskich
Ewangelii, zapowiadających nadejście proto-globalistycznego „państwa szczęścia”,
kiedy to ‘nastanie jedna owczarnia, jeden będzie pasterz’ ()?
Dla Izraela Szamira taką odtrutką jest bogactwo ducha religii chrześcijańskiej
(którą to religię zna on tylko w jej prawosławnym wydaniu), połączone z siłą
ducha znanej mu dobrze z Palestyny religii islamu. Co ciekawsze, według jego
‘prawosławnej’ opinii, zasady islamu nie odbiegają od niceańskiego (tego z roku
325) kanonu wiary chrześcijan ().
Czy jednak da się uratować ‘duchowość’ człowieka bez zupełnego odcięcia się od
zaakceptowanych na tymże Soborze w Nicei tekstów Starego Testamentu, w których
to tekstach wmontowana jest iście „kanibalistyczna” propozycja ‘odżywiania się’
kapłaństwa Izraela „bogactwem narodów, których dobra sobie przywłaszczycie,
zażywając wiecznego szczęścia”, (Księga Izajasza 61, 6-7)?
To zasadnicze pytanie autor niniejszego wstępu – którego Izrael
Szamir porównuje w „PaRDeS” z „nowym Marcjonem, który ma zastrzeżenia nawet do
(wzorowanej właśnie na Izajaszu) teologii św. Pawła” – pozostawia czytelnikom do
samodzielnej odpowiedzi.
Marek Głogoczowski, Gdańsk maj 2006
www.marek.glogoczowski.zaprasza.net
Rozdział 1
Droga do Suezu
W roku 1973, moja uderzeniowa jednostka czerwonych
beretów została przerzucona helikopterem na żółte piaski Pustyni Wschodniej w
Egipcie i wylądowała jakieś 101 km od Kairu. Otrzymaliśmy rozkazy zablokowania
drogi Kair-Suez, gdzie przez dwa decydujące dni utrzymywaliśmy kilka niewielkich
wzgórz naprzeciw potężnych skał Jabal Attaka, ostrzeliwując każde natarcie
egipskich czołgów i komandosów. Nasz oddział liczył zaledwie stu żołnierzy słabo
wyposażonych w przestarzałą broń przeciwczołgową, ale Egipcjanie myśleli, że
mieliśmy siłę co najmniej dywizji. Wkopaliśmy się we wzgórza, szukając w ich
żółtej ziemi ochrony przed potężnymi salwami wroga i wynurzaliśmy się z naszych
kryjówek gdy działa przestawały strzelać, zezwalając ich piechocie na natarcie
na nas. Posuwające się na wschód egipskie czołgi dostawały się pod nasz ogień i
zatrzymywały się, aby wznowić ostrzał naszych pozycji. Trwaliśmy na naszym
wzgórzu, chociaż nie mieliśmy wody, ani nawet czasu na grzebanie naszych
zabitych towarzyszy. Z trudem przychodziło nam powstrzymywanie głodnych i
chudych psów pustynnych by nie ucztowały na ich rozdętych zsiniałych ciałach.
Żaden z nas, być może oprócz naszego dowódcy, nie
rozumiał celu naszych poczynań. „Nie ich rzeczą jest rozumieć dlaczego”,
żołnierze nie muszą koniecznie wiedzieć o co walczą Staraliśmy się jedynie robić
swoje i przetrwać. Dopiero po dwóch dniach, gdy dotarły do nas pancerne kolumny
generała Brenn’a, poznaliśmy plany Sztabu Generalnego, polegające na odcięciu
egipskiej Trzeciej Armii na wschodnim brzegu Kanału Sueskiego, i przekształceniu
pozornej porażki w zwycięstwo. O wiele później poznaliśmy człowieka, który to
umożliwił – był to Henry Kissinger, żydowski Sekretarz Stanu USA, który dał
zielone światło i rozpostarł atomowy parasol ochronny nad izraelskimi
oddziałami. Kazał on niezdecydowanej Goldzie Meir przerwać zarządzone przez Radę
Bezpieczeństwa zawieszenie broni i dokończyć okrążania. Dopiero wtedy nasza
skromna akcja zaczęła pasować do strategii.
W podobny sposób, pojedynczy Żyd rzadko wie lub
rozumie, czego Żydzi chcą od siebie samych i od zdezorientowanej ludzkości. Ten
brak zrozumienia powoduje, że wielu wspaniałych mężczyzn oraz kobiet głosi swoje
poparcie (lub sprzeciw) dla politycznego ciała zwanego ‘Żydami’. Urodzenie się
oraz wychowanie się jako Żyd wcale w tym nie pomaga, podobnie jak przynależność
do elitarnych oddziałów wojska nie zapewnia zrozumienia planów Sztabu
Generalnego.
Osoba o niewielkim zasobie wiedzy nazywana jest w
żydowskiej nauce ‘tinok shenishba’ (uprowadzone dziecko). Uprowadzone żydowskie
dziecko nic nie wie o żydowskich obyczajach, poza tym, że należy do Żydów. Nie
tak dawno izraelski prezydent Moshe Katzav nazwał niereligijnych Żydów
‘uprowadzonymi dziećmi’, ale nawet religijni Żydzi w bardzo ograniczonym stopniu
rozumieją żydowskie plany urządzenia świata. Wielu Izraelczyków oburzało się na
słowa Katzav’a, ale miał on rację. Wasz przeciętny ‘Żyd’ bardzo mało wie i
rozumie z tematów, którymi będziemy zajmować się w tej książce; jest wysoce
prawdopodobne, że on (lub ona) uważa siebie za Żyda, ponieważ jego (lub jej)
dziadkowie byli Żydami.
Naszym celem jest zrozumienie i wyjaśnienie czego ‘Żydzi’ chcą.
Jest to trudne zadanie, ponieważ Żydzi nie mają wyraźnych przywódców tworzących
jedną strategię, nie mają żadnej głównej kwatery, ani centralnego dowództwa.
Trudno jest uwierzyć, że Żydzi mają strategię, ale nie mają stratega;
Protokoły mędrców Syjonu są popularne właśnie dlatego, że zakładają
istnienie takiego najwyższego (choćby ukrytego) stratega. Jednakże, jak mówią
Przypowieści Salomona 30,:27 „‘Szarańcze króla nie mają, a wszakże wszystkie
wyruszają w szeregu”, niszcząc całe kraje, jak gdyby planowo.
Być może nie ma (albo prawie nie ma) Żydów, którzy w
pełni by rozumieli, czego chcą Żydzi. Słowo ‘Żydzi’, w tym sensie w jakim jest
ono używane w tym artykule, oznacza duchową osobowość wyższego rzędu, powiązaną
z indywidualnymi Żydami podobnie jak Kościół Katolicki jest powiązany z
poszczególnymi katolikami, lub jak ul jest powiązany z pojedynczą pszczołą. Z
tego powodu nie ma żadnych subiektywnych win związanych z indywidualnymi Żydami,
o ile ich konkretne działania – lub niedziałania – nie mają charakteru
kryminalnego lub grzesznego same z siebie. Niniejsza rozprawka powinna pomóc
jednostce zdecydować, czy chce on być Żydem czy też nie, w taki sam sposób jak
ktoś może wybrać czy chce być komunistą czy też kwakrem.
Rozdział 2
Być albo nie być
Według mojego najgłębszego przekonania bycie lub nie
bycie Żydem jest aktem wolnej woli. Żyd francuski może być po prostu Francuzem,
Żyd rosyjski – po prostu Rosjaninem, Żyd palestyński – Palestyńczykiem. Nikt nie
musi być Żydem, a najlepszym tego potwierdzeniem jest wspaniała postać Simone
Weil, małej komunistycznej świętej chrześcijańskiej czasów Hitlera. Przebywała
wśród robotników Renault, popierała Ruch Oporu Charles’a de Gaulle’a i marzyła o
pokonaniu nie tylko nazizmu, lecz całego paradygmatu nowoczesności z jej
fałszywą edukacją, religijną obojętnością i zerwaniem z tradycją Urodziła się w
rodzinie żydowskiej, doszła do Chrystusa, lecz uchyliła się od pełnego
zespolenia z Kościołem, gdyż czuła, że Kościół jest zbyt prożydowski ().
Dla niej, nie tylko hebrajscy prorocy, lecz także Grecy i Galowie, Hindusi i
Chińczycy, Germanie i Słowianie znali Chrystusa przed Jego narodzinami.
Odrzuciła ona twierdzenie o ‘żydowskich korzeniach’
chrześcijaństwa mówiąc, że bezkrytyczne przyjęcie Starego Testamentu było
poniekąd ‘skazą poporodową’ Kościoła. Jej Chrystus był bliski Dionizosowi i
Attis, natomiast Demeter i Izyda to wcześniej przeczuwane obrazy Najświętszej
Dziewicy. Według niej, straszny czyn Ukrzyżowania mógł zdarzyć się jedynie tam,
gdzie Szatan przeważył nad Bogiem.
Simone Weil nie była osamotniona. Od świętego Pawła
do świętej Teresy z Avila, od Karola Marksa do Lwa Trockiego, były to osoby
urodzone w żydowskich rodzinach, które zerwali z gminą żydowską i dołączyli do
ludu, wśród którego żyli. I nie było ich bynajmniej niewielu, ale była to
większość. Spośród siedmiu milionów Żydów w czasach świętego Pawła, do ósmego
wieku pozostało ich tylko kilka tysięcy; reszta stała się Palestyńczykami i
Włochami, Francuzami i Egipcjanami, chrześcijanami oraz muzułmanami.
Zasymilowały się także miliony Żydów dwudziestego wieku i ich potomkowie.
Niektórzy dołączyli do Kościoła Katolickiego, jak Edyta Stein, inni do Kościołą
Prawosławnego, jak ojciec Aleksander Mień, niektórzy przyjęli Islam, jak mój
przyjaciel Yusuf Hattab (Yosef Cohen); inni pożenili się poza wspólnotą żydowską
i zerwali z Żydami.
Małżeństwo poza wspólnotą jest ostatecznym znakiem
„przekroczenia granic”. Premier Izraela, Golda Meir powiedziała „Małżeństwa
mieszane są gorsze od holokaustu”, zaś Elliot Abrams, dyrektor ds. Bliskiego
Wschodu w rządzie prezydenta Busha, oraz Deborah Lipstadt, profesor studiów
żydowskich w Emory, występowali przeciwko małżeństwom z nie-żydami aby zachować
czystość ‘rasy żydowskiej’. „Deborah Lipstadt, która dużo napisała i miała wiele
wykładów o Holokauście, nawoływała żydowskich rodziców by nie zgadzali się na
małżeństwa mieszane [z nie-żydami], podobnie jak nie zgadzają się oni na to, by
ich dzieci zażywały narkotyki”. Elliot Abrams napisał książkę, „Wiara czy
strach: Jak Żydzi mogą przetrwać w chrześcijańskiej Ameryce”, która krytykuje
małżeństwa mieszane jako niebezpieczeństwo dla przetrwania Żydów w USA.
Meir i Lipstadt poszły tradycyjną ścieżką Żydów:
Stary Testament gloryfikuje Fineasza, który zamordował Żyda za stosunek z
nie-żydówką; Ezra wyklął wszystkich kapłanów żydowskich, którzy pożenili się z
rdzennymi Palestynkami; Talmud porównał małżeństwo mieszane ze zezwierzęceniem,
„nie-żydom jest bliżej do zwierząt niż do Żydów”. W żydowskiej tradycji, rodzina
żydowska, w przypadku gdy syn lub córka wyjdzie za goja, powinna dokonać pełnego
obrzędu żałobnego.
Pomimo tych potępień, kobiety oraz mężczyźni
pochodzenia żydowskiego zawierali mieszane małżeństwa i świadomie zrywali z
żydostwem. Akt ten jest ważnym świadectwem ich gotowości do odrzucenia
partykularyzmu i wtopienia się w naród, wśród którego żyją. Jest to, w pewien
sposób, tak samo radykalne jak chrzest. Wymuszone nawrócenie hiszpańskich Żydów
w roku 1492 zostało odebrane przez Hiszpanów jako akt hipokryzji, ponieważ
nawróceni żenili się jedynie wewnątrz swojej wspólnoty. Hiszpanie często mieli
rację: wielu Marranów (inna nazwa nawróconych) powracało do żydostwa jak tylko
opuścili posiadłości hiszpańskie. I byli przyjmowani doń z powrotem, ponieważ
Żydzi wiedzieli: Marrani żenili się jedynie wśród swoich. Ich chrześcijańska
wiara była tylko barwą ochronną, częścią żydowskiej tajemnicy. Z drugiej strony,
ci z nich, którzy żenili się poza wspólnotą, dawali dowód szczerości swojego
ochrzczenia.
Donmehowie, naśladowcy Sabbataja Cewi w Turcji, na
zewnątrz przyjmowali Islam, lecz wciąż żenili się tylko w obrębie swojej
wspólnoty. Ta osobliwa sekta odegrała ważną rolę w tragicznych wydarzeniach w
Turcji na początku XX wieku; niektórzy tureccy historycy łączą ich z ludobójczym
wypędzeniem Ormian, masakrami Greków w Anatolii oraz ze sprzeciwiającą się
tradycji polityką Kemala Ataturka. Pamiętając o tej tajemniczej tradycji,
rozumiemy, że małżeństwa mieszane to bardzo ważny krok, rzeczywiste zerwanie
wymagające wielkiej siły charakteru, niezależności myślenia, jest to coś, z
czego ich dzieci mogą być dumne. Ponieważ małżeństwo oznacza w pewnym stopniu
łączność duchową; małżeństwo mieszane jest zawsze aktem buntu przeciwko
żydostwu, wyrwaniem się na swobodę, sprzymierzeniem się z rdzenną ludnością.
W normalnych okolicznościach, ten błogosławiony
proces doprowadziłby w ciągu kilkuset lat do zniknięcia Żydów; ale w ostatnich
latach został on zahamowany a nawet odwrócony. Ponieważ obecnie Żydzi tworzą
elitę (są to ‘grube ryby’), więc dzieci małżeństw mieszanych pozostają w tyle.
Inni „odkrywają swoich żydowskich przodków” podobnie jak Brytyjczycy „odkryli
swoje normandzkie pochodzenie”. Główni kandydaci na prezydenta Ameryki w roku
2004 prześcigali się w poszukiwaniu swoich „żydowskich korzeni”. Generał Wesley
Clark powiedział, że on „pochodzi z długiej linii rabinów z Mińska”; babcia
Hilary Clinton wyszła za kogoś o nazwisku Max Rosenberg, a John Kerry
„‘dowiedział się, że babcia i dziadek z linii ojca byli Żydami” (Kerry nazywał
się początkowo Kohn). Dzieci Howarda Dean’a oraz chrześcijanki pochodzenia
żydowskiego zostały wychowane jako Żydzi. Tak więc wszystkie wysiłki
poprzedniego pokolenia są zaprzepaszczane w naszych czasach.
Dzieci małżeństw mieszanych często nie rozumieją
obrazoburczych działań swoich rodziców, a rodzice często boją się wyjaśniać
sakralną ważność tego czynu swoim dzieciom, które zamiast chlubić się nim,
próbują go odwrócić i ‘powrócić’ do żydowskiego otoczenia. Ich usiłowanie
‘powrotu’ skazane jest na niepowodzenie, ponieważ według żydowskiego prawa,
takie dziecko nigdy nie będzie mogło zostać ‘pełnym Żydem’. On lub ona nie
będzie mogła poślubić Cohen’a, ani wejść do jakiejkolwiek rzeczywiście
‘odpowiedniej’ żydowskiej rodziny. Jego pozycja jest praktycznie taka sama, co
mamzera, bękarta, „syna dziwki”. Będzie on mieć prawo do popierania
Żydów, do oddania życia za Żydów, ale to nie wystarczy do pochowania go na
żydowskim cmentarzu. Ale nie żałujcie tego, nasze pół-żydowskie ale całkowicie
ludzkie dzieci, że nie możecie połączyć się z Żydami, jako że nie jest to nawet
wskazane, jako że żydostwo nie jest dobrym rozwiązaniem, co postaramy się
wykazać w niniejszym eseju.
W rzeczy samej, na początku XX wieku, dziecko z
mieszanego małżeństwa prawie zawsze identyfikowałoby się z rdzenną ludnością
swojego kraju. Lecz tendencja ta napotkała na przeciwdziałanie historii
Holokaustu, ideologicznej konstrukcji wszczepiającej potomkom Żydów
fatalistyczne wrażenie ‘braku ucieczki’. „Nie ma znaczenia czy jesteś Żydem
pełnej krwi czy też masz tylko kroplę krwi żydowskiej, czy jesteś ochrzczony czy
też nie – mógłbyś tak samo być zamordowany przez hitlerowskich nazistów. Dlatego
przyłącz się do Żydów i popieraj Żydów” – oto, w skrócie, idea lansowana przez
Żydów w celu utrzymania, w swym dalszym otoczeniu, potomków tychże Żydów.
Tak więc Żydzi, reprezentowani przez ideologów
Holokaustu, zrobili z Adolfa Hitlera i jego nazistów swoich najlepszych
sojuszników. Nie jest zwykłym zbiegiem okoliczności, że opętana ideą ‘żydowskiej
czystości’ Lipstadt sprzeciwia się krytycznym badaniom historycznym nad
tragicznymi wydarzeniami II wojny światowej. Oficjalna bowiem historia
Holokaustu dąży do utrzymania Żydów w charakterze posłusznych sług „Żydów”
Prawdopodobnie z tego właśnie powodu, żydowscy bankierzy początkowo zapewniali
poparcie Hitlerowi i jego partii w ich drodze do władzy.
Rzeczywistość była jednak cokolwiek inna od
fatalistycznej historii ideologów Holokaustu: w armii Hitlera służyło ponad 150
000 żołnierzy żydowskiego pochodzenia, co udokumentował Bryan Mark Rigg,
profesor historii na Amerykańskim Wojskowym Uniwersytecie; wśród nich był
admirał Bernhard Rogge, który otrzymał Ritterkreuz (Krzyż Rycerski) osobiście od
Hitlera, generał Johannes Zukertort, generał Luftwaffe Helmut Wilberg, marszałek
polny Erhard Milch i wielu innych.
Idee Hitlera o przeciwstawności archetypów
aryjskiego i żydowskiego były w pewnym stopniu oparte na teoriach znakomitego
filozofa wiedeńskiego, Otto Weiningera, który wyrzekł się żydostwa i został
przyjęty do Kościoła Luterańskiego. Dla Otto Weiningera, żydowskość oznaczała
„ani rasę, ani naród, ani też uznane wyznanie, lecz tendencję w myśleniu”. Pisał
„Zajmuję się judaizmem, w sensie platonicznym, jako ideą Nie ma bardziej
czystego Żyda nad czystego chrześcijanina. Aby przezwyciężyć judaizm, Żyd musi
najpierw zrozumieć siebie i walczyć z sobą. Jedynie mocne postanowienie,
połączone z najwyższym poczuciem własnej godności, może uwolnić Żyda z
żydowskości. Dlatego, kwestia żydowska może być rozwiązywana jedynie
indywidualnie; każdy indywidualny Żyd musi próbować rozwiązać ją we własnej
osobie” – poprzez odkrycie obecności Boga w świecie, to jest Chrystusa.
Człowiek, którego Hitler nazywał swoim „ojcowskim
przyjacielem”, bawarski poeta Dietrich Eckart, łączył antyjudaizm z myśleniem
antykapitalistycznym. Wierzył on, że żydowski element jest obecny we wszystkich
ludziach oraz narodach; ma on być przezwyciężony, lecz nie może być unicestwiony
całkowicie ().
W jego mniemaniu żydowskość i aryjskość odpowiadają przeciwieństwom Ying i Yang,
a pewna doza ‘żydowskości’ (egoizm) jest narodowi potrzebna, aby mógł on
przetrwać. Miał on wielkie uznanie dla Żydów, którzy doszli do Chrystusa. Hitler
zadedykował mu drugi tom Mein Kampf.
Pomimo swego podziwu dla Weiningera i uwielbienia
Eckharta, pragmatycznie myślący Hitler wolał, zamiast zwalczać podejście
judaistyczne, imitować je, czyniąc Narodem Wybranym ‘swój własny lud,
Niemców’. Takie rasistowskie nastawienie spowodowało morze cierpień wśród
wszystkich narodów Europy i zrujnowało na wiele lat stary kontynent. Trzeba
także pamiętać, że negatywna interpretacja judaizmu (lub żydowskości) nie jest
tożsama z rasizmem, ale może oznaczać wzniosłą interpretację ideologiczną oraz
teologiczną.
Myśl antyjudaistyczna leży u podstaw chrześcijaństwa
i komunizmu (mówiąc tylko o dwóch z najważniejszych ideologii). Żydzi starają
się przedstawić poglądy antyjudaistyczne jako rasizm. Chociaż myśl
antyjudaistyczna istnieje już od setek lat, Żydzi upierają się na używaniu nazwy
‘antysemityzm’, oznaczającej niezbyt starą teorię rasową z końca XIX wieku. Dla
antysemity, Żyd posiada nieodłączne i niezmienne jakości wrodzone; natomiast
myśl antyżydowska analizuje i zwalcza tendencję judejską – w sztuce, w
teologii, w naukach politycznych. Żydzi nie potrafią stawić czoła przemyślanym,
racjonalnym zarzutom w stosunku do ich idei, i w związku z tym powtarzają mantrę
„Jest tak z powodu tego kim jesteśmy, a nie tego, co robimy”, która to „mantra”
ostatnio została przywłaszczona sobie przez prezydenta Busha. Tak zatem musi to
być rasizm.
Dawid Mamet, amerykański dramaturg żydowskiego
pochodzenia, zauważył Volvo z naklejką na zderzaku Izrael, won z osiedli,
slogan ten według niego „można by było najlepiej przetłumaczyć jako
Zdechnijcie haczykonosi Żydzi”. Graham Barrett napisał w redagowanej przez
Żydów gazecie The Age (Melbourne, 10 stycznia 2004): „ustępujący
malezyjski premier użył sobie na odchodnym na ‘haczykonosych’ Żydach, którzy
‘zza kulis rządzą światem’, które to stwierdzenie odbiło się wielkim echem w
innych islamskich stolicach”. Barret kłamie: wypowiedź dr Mahathira nie nosiła
charakteru rasistowskiego, jak insynuuje to Barrett. Mamet też kłamał: osoba
jadąca Volvo z taką naklejką, mogłaby być równie dobrze żydowskiego pochodzenia.
Otrzymałem maila od ‘Sama Jonesa’, który napisał:
„twoje dzielne wysiłki i pisanie są doceniane przez nasz naród. W pełni
podzielam twoją pogardę dla haczykonosego syjonistycznego robactwa. Wszystkich
żydowskich brudasów należy z powrotem zapędzić do pieców. Jeszcze raz dziękuję
za pomoc w głoszeniu tej życiowej prawdy". Jego internetowy adres doprowadził do
pewnego syjonistycznego prowokatora, lecz informacja ta nie była potrzebna:
„haczykowaty nos” to wyraźny znak, że to Żyd chciał skierować antysyjonistyczną
wzglednie antyjudaistyczną polemikę na tory rasistowskie. Rzeczywiście, ‘Sam
Jones’ wysyłał podobne maile także do innych przyjaciół Palestyny. Jeff
Blankfort, oddany antysyjonista żydowskiego pochodzenia, przejrzał jego grę;
jednak inni, jak nasz nie-żydowski przyjaciel Harry Clark, wystraszyli się i
wyłączyli się z dyskusji.
Rzeczywiście, ludzie żydowskiego pochodzenia są
odporni na tego typu atak psychologiczny. Oto dlaczego w pierwszych latach
istnienia Sowietów, przekonani komuniści pochodzenia żydowskiego (Jevrsekcja,
Sekcja Żydowska) likwidowali żydostwo, natomiast dobrotliwi Goje (Kalinin i
Łunaczarski) błądzili po stronie filosemitów. Otto Weininger zauważył: „Aryjczyk
mający dobrą pozycję społeczną zawsze czuje potrzebę respektowania Żyda; nie
podoba się mu gdy Żydzi ujawniają jakieś rewelacje o Żydach, i ten kto to robi
może od tej sfery spodziewać się podobnego braku wdzięczności, jak od
przeczulonych Żydów”. Słowa jego są nawet bardziej trafne dzisiaj: w okresie,
gdy wpływy Żydów wzrosły, ludzie pochodzenia żydowskiego zostali obarczeni
zadaniem likwidacji żydostwa.
Od lat ciągnie się dyskusja, w której hasło
„antysyjonizm jest antysemityzmem” szybko zastępowane jest: „Nie mieszaj
syjonizmu z judaizmem! Jak śmiesz to robić, ty antysemito” – co dowcipnie ujął
Michael Neumann. Krytycy Izraela codziennie przysięgają, że nie są antysemitami.
Odrzucając praktycznie nie istniejący biologiczny antysemityzm rasowy, tę
poronioną dziewiętnastowieczną teorię, możemy w pełni przyjąć wielką tradycję
antyjudaistyczną świętego Pawła, Marksa, Simone Weil. Antysyjonizm może być
antyjudaistyczny lub nie, lecz Ewangelia z pewnością jest antyjudaistyczna.
Jedynie Bóg jest łaskawy, natomiast Żydzi mogą doskonale działać w sposób
niszczący i wrogi w stosunku do świata, w którym żyjemy, przeciw naturze i
przeciw nie-Żydom.
Takie dokładne oddzielenie myśli antyjudaistycznej, od
nienaturalnego połączenia jej z biologicznym antysemityzmem, już dawno temu
winno nastąpić, co pozwoliłoby powrócić naszemu światu do normalności. Atakowany
Mel Gibson miał odwagę dumnie odpowiedzieć Foxman’owi i innym bestiom z
żydowskiej Ligi Przeciwko Zniesławianiu (ADL): „Nie, ja nie jestem antysemitą,
nie myślę, że żydowskość jest cechą wrodzoną, w przeciwnym wypadku nie robiłbym
filmu o Jezusie Chrystusie. Lecz jestem antyjudaistą, tak samo jak Chrystus.”
Antysyjoniści będą mieli luksus wyboru, czy mają być przeciwko syjonizmowi,
uważając go za zjawisko anormalne (punkt widzenia rabina Arika Ashermana), czy
też mają całkowicie odrzucić syjonizm jako nieodłączną część paradygmatu
judaistycznego (jest to mój punkt widzenia).
Taki obrót sprawy ożywi działania mające na celu
przeciwdziałaniu tendencji judaistycznej i powstrzymaniu jej, przede wszystkim
zachęcając ludzi pochodzenia żydowskiego by jej nie wspierali. Ale co to jest
tendencja judaistyczna i dlaczego należy ją pokonać? Żydowskie objaśnienia
Biblii podają cztery, coraz wyższe poziomy jej głębokiego zrozumienia. Te cztery
stopnie składają się na skrót ‘PaRDeS’ (Paradise – raj, lub ogród), gdzie ‘peshat’
to proste odczytanie, a ‘raz’, ‘derash’ i ‘sod’ – to
najgłębsza zawartość mistyczna. Będziemy według tego schematu postępować,
tłumacząc zamiary Żydów, przy czym peshat koncentruje się na
interesach pieniężnych, raz dotyczy spraw społecznej dyskusji, derash
to poziom polityczny, zaś sod to płaszczyzna teologiczna.
Rozdział 3
Genealogia
Człowieka Sukcesu
(peshat)
Trzech szubrawców, szczęśliwych, że umknęli swoim
prześladowcom, lecz przygnębionych i bez grosza, spotkało się w małym miasteczku
na amerykańskim Środkowym-Zachodzie – tak zaczyna się krótkie komiczne
opowiadanie „Człowiek który zrobił karierę” amerykańskiego mistrza tego
rodzaju literatury, O. Henry’ego. Ludzie ci reprezentują trzy odmiany
przestępców. Bill jest włamywaczem, Jeff jest szulerem, natomiast Alfred
handluje akcjami bez pokrycia. Z czasem Bill obrabował bank i otworzył salon do
gry w pokera. Wykorzystując to Jeff podmienił karty i spłukał Billa,
‘pozostawiając mu czarnego kota oraz zamiłowanie do włóczęgi’. Jednak radość
Jeffa trwała krótko: zainwestował on zyski ze swego ‘biznesu’ w akcje kopalni
złota, aby odkryć, niestety zbyt późno, że te akcje są podpisane przez CEO A.L.
Fredericks, pod którym to nazwiskiem ukrywa się jego kolega oszust, Alfred E.
Ricks. W rezultacie tego zyski pochodzące z rabunku przeszły w ręce biznesmena,
a w końcu znalazły się u giełdowego spekulanta. Wtedy to szuler Jeff głośno
zaczął krzyczeć: spekulacje na Wall Street oraz rabunek winny być wytępione
przez prawo!
Opowiadanie to można odczytać jako przypowieść o
amerykańskich fortunach. Włamywacz ‘Bill’ symbolizuje pierwotną zdobycz (lub
według Karola Marksa, ‘akumulację pierwotną’). Najpierw pionierzy wymordowali
rdzennych mieszkańców i obrabowali nowo odkryty Kontynent. Zaczęli kopać złoto i
wydobywać ropę naftową, przekształcili prerie w pszeniczne pola i upamiętnieni
zostali na bilboardach Marlboro jako nieustraszeni kowboje. ‘Jeff’ to Jankes,
typowy amerykański biznesmen, który obrobił Billa, otworzył hipermarkety oraz
banki, handlował Coca Colą, zbudował koncerny naftowe, podporządkował sobie
Południe i przekształcił Amerykę Łacińską w swój własny bananowy ogródek. I to
jedynie po to, by okazało się, że obdarował swoimi pieniędzmi A.L. Fredericks’a,
znanego także pod nazwiskiem Goldman Sachs, Marc Rich, Michael Milken, Andrew
Fastow i inni.
W realnym życiu, podobnie jak w tym krótkim
opowiadaniu, A.L. Fredericks oszukał oszusta Jeffa. Otrzymał on odeń realne
dolary zamieniając je na ‘dziwne pieniądze’, według jednego z internetowych
dowcipnisiów: „bezzwrotne, nieoprocentowane skrypty dłużne Fed (Federalnego
Banku Rezerw), nie mające w niczym pokrycia oprócz zaufania wierzycieli”. Na
wypuszczone 650 miliardów dolarów, Fed posiada zaledwie równowartość 17
miliardów dolarów ‘realnego pokrycia’. USA mają obecnie 38 bilionów dolarów
łącznego długu zaciągniętego przez symbolicznego ‘Alfreda’, w porównaniu do 10
bilionów dolarów produktu krajowego brutto wytworzonego przez ‘Billa’ oraz
‘Jeffa’. Ta największa ze wszystkich ‘piramida finansowa’ jest zbudowana na
takich samych zasadach jak ‘piramida albańska’, która zrujnowała ten mały
bałkański kraj kilka lat temu. Raczej wcześniej niż później ‘Jeff’, czyli
amerykańska klasa średnia, odczuje zbliżający się kryzys, grożący powrotem do
roku 1929. ‘Bill’, czyli amerykański robotnik, już to odczuwa. Zrujnowanie
amerykańskiej klasy pracującej, a nawet i klasy średniej, jest nieuniknione,
ponieważ nieprawdopodobne bogactwa USA znikły w stworzonej przez ‘Alfreda’
czarnej dziurze.
Czy da się zidentyfikować tego ‘Alfreda’, człowieka
sukcesu, który zrobił karierę i o którym powszechnie wiadomo tylko, iż jest
‘złym bogaczem’? Kim są ci, którzy wygrywają netto, konstruując finansowe
„piramidy”? Niedawne badania nad ludnością USA (),
przeprowadzone przez Lizę Keister, profesora socjologii na Uniwersytecie Stanu
Ohio, wykazują, że „zamożność (lub średnia wartość majątku netto) ludności
żydowskiej w USA wynosi 150.890 $, co oznacza iż jest ona ponad trzykrotnie
większa od średniej zamożności Amerykanów (48.200 $)”. (Dla porównania, w roku
1956, średnia wartość majątku netto Żydów była zaledwie poniżej średniej).
Zamożność konserwatywnych protestantów (Bill z opowiadania) wynosi 26.200 $, lub
połowę ogólnej średniej. Zamożność zaś głównych odłamów protestantów oraz
katolików (Jeff z opowiadania) jest mniej więcej równa średniej dla całej
próbki. Tak więc amerykański Żyd jest trzy razy bogatszy niż tak bardzo
nielubiany Jeff, będący WASP’em (White Anglo-Saxon Protestant) i sześć
razy bogatszy niż jeszcze bardziej pogardzany ‘robol’ (redneck – czerwony
kark) Bill.
„O podziale świata decyduje fakt należenia, lub
nienależenia, do ludzi określonego pochodzenia. Przyczyna i konsekwencja to
jedno i to samo: jesteś bogaty, ponieważ jesteś Żydem, jesteś Żydem, ponieważ
jesteś bogaty”, by przypomnieć głośne słowa znanego marksistowskiego znawcy
kolonializmu, Frantza Fanona (mutatis mutandis: mówił on o ‘białych’ w
kolonialnej rzeczywistości Afryki).
Lenni Brenner, trockistowski autor książki „Żydzi
w Ameryce” ()
napisał niedawno: ”Dlaczego więc lobby syjonistyczne jest tak silne gdy jego
apologeci bez końca piszą o zrażeniu ich młodzieży do tego ruchu? Odpowiedź jest
prosta: Żydzi są najbogatszą warstwą etniczną względnie religijną w USA.
Ponieważ ich standard życia jest tak wysoki, są więc najlepiej wykształceni.
Ponieważ są najlepiej wykształceni, więc najwięcej interesują się nauką i stąd
ich największe skłonności do ateizmu i religijnego sceptycyzmu. Lecz ‘prawdziwie
wierząca’ ich mniejszość (złożona z ortodoksyjnych Żydów – M.G.) wciąż
dysponuje niewyobrażalną ilością pieniędzy, które może wydawać na polityków.”
Keister odkryła, że „jedna trzecia Żydów inwestuje w
dające wielkie zyski inwestycje związane z wysokim ryzykiem, takie jak akcje
oraz obligacje, natomiast nie czynią tego wcale konserwatywni protestanci i 4
procent katolików.” Pomimo, iż Żydzi nie mają monopolu na spekulacje na Wall
Street, to i tak tworzą oni twarde jądro „kolektywu A.L. Fredericksa”. Jest to
częścią ich tradycji: Jay Goulg oraz Joseph Seligman doprowadzili do krachu na
rynku akcji w „czarny piątek”w końcu XIX wieku, natomiast Jacob Schiff
spowodował powszechnie znaną panikę w „czarny czwartek” 1929 roku, która to
panika doprowadziła do ogólnopaństwowej depresji ekonomicznej ().
Seligman maczał również palce w aferze przy budowie Kanału Panamskiego,
gigantycznym oszustwie giełdowym, które stało się przysłowiowe we Francji (było
ono przypomniane, m. innymi, w „Protokołach mędrców Syjonu” – M.G).
„Podczas prohibicji – zauważa Robert
Rockaway, autor apologetycznej książki o żydowskich gangsterach –
pięćdziesiąt procent największych przemytników alkoholu było Żydami, ponadto
żydowscy kryminaliści finansowali i kierowali większością handlu narkotykami w
państwie... Gangsterzy ci byli obrońcami i darczyńcami żydowskiej wspólnoty”
(Rockaway, str. 215 cytowane z JTR). Tak zwany ‘Murder Inc.’, kierowany
przez Żydów gang w Chicago, zaopatrywał syjonistów w broń; żydowski gangster
Mickey Cohen zdobywał pieniądze dla żydowskich terrorystów z gangu Irgun
(Birmingham str. 281 cytowane z JTR). Szef chicagowskiej mafii Meyer
Lansky kazał zamordować eksportera uzbrojenia, który sprzedawał je do krajów
arabskich i sam wspierał, swoją nieuczciwie zdobytą fortuną, United Jewish
Appeal (Zjednoczony Apel Żydów). Obecne przywództwo amerykańskiego żydostwa
to w większości synowie żydowskich gangsterów, morderców, przemytników oraz
oszustów. Dla przykładu bracia Bronfmanowie to synowie przemytnika alkoholu
Bronfmana, a Michael Steinhardt, jeden z głównych popleczników Josepha
Libermana, kandydata Partii Demokratycznej na prezydenta, to syn mafioso znanego
jako „czerwony Steinhardt”.
Dr William Pierce napisał interesującą pracę o
żydowskich oszustach ().Oczywiście,
dr Pierce jest skrajnie prawicowym rasistą, lecz to nie unieważnia jego
obserwacji. Połowa rozpraw antysyjonistycznych oparta była na książkach Benny
Morrisa, izraelskiego nazisty, który wychwalał etniczną czystkę polegającą na
„wyzwoleniu” Palestyny od Palestyńczyków i żałował, że Palestyna nie jest wolna
od gojów. Jeśli czytamy prace Morrisa, to nie ma powodu, aby ignorować dr
Pierce, który napisał:
„– Czy
pamiętacie Michaela Milkena, Ivana Boesky’ego, Marty Siegela, Dennisa Levine’a i
związany z tymi nazwiskami skandal wywołany przez działających z ukrycia
aferzystów, którzy prawie doprowadzili do katastrofy na Wall Street kilkanaście
lat temu – i przy sposobności doprowadzili do bankructwa dziesiątki tysięcy
zwykłych Amerykanów, którzy stracili swoje wkłady pieniężne w wyniku sztucznego
manipulowania cenami papierów wartościowych? Wszyscy główni aktorzy tego
skandalu byli Żydami.
– Czy pamiętacie wielką
katastrofę oszczędnościowo-pożyczkową w latach osiemdziesiątych, której
zakończenie kosztowało amerykańskich podatników 500 miliardów dolarów? W dużej
części przyczyną upadku sektora oszczędnościowo-pożyczkowego w latach
osiemdziesiątych były ogromne inwestycje, robione przez wiele instytucji
oszczędnościowo-pożyczkowych, w tak zwane „obligacje bez pokrycia”. A
człowiekiem stojącym za tymi pozbawionymi wartości obligacjami – finansowym
geniuszem namawiającym te instytucje do ich zakupu – był nie kto inny, jak
Michael Milken.
– Czy pamiętacie Martina
Frankela, któy ukradł ponad 200 milionów dolarów ze spółek ubezpieczeniowych w
pięciu (amerykańskich) stanach, a następnie uciekł z kraju w roku 1999 w
momencie, gdy policja miała go aresztować? Prawdopodobnie nie pamiętacie
Frankela, ponieważ, pomimo ogromu kradzieży, której dokonał, w mediach nie
cieszył się on wielkim rozgłosem.
– Czy pamiętacie Sholama Weissa, ultraortodoksyjnego
rabina z Nowego Jorku, który zrabował 450 milionów dolarów z National Heritage
Life Insurance Company na Florydzie, w największej kradzieży ubezpieczeń w
historii USA? Ukradł on ubezpieczenia na życie ponad 25 tysiącom w większości
starszych wiekiem Amerykanów, którzy wszystkie pieniądze z emerytur
zainwestowali w tej spółce ubezpieczeniowej.
– Czy pamiętacie „czterech z
New Square”, czterech ortodoksyjnych Żydów z całkowicie żydowskiego miasteczka
New Square w stanie Nowy Jork, którzy zorganizowali żydowską szkołę, jesziwę,
która istniała tylko na papierze, a następnie zebrali ponad 40 milionów dolarów
rządowych dotacji na swoją nieistniejącą szkołę?
Byli to Chaim Berger, Kalmen Stern, David Goldstein i Jacob Elbaum.
Kilka godzin przed opuszczeniem Białego Domu, Bill Clinton
złagodził wyroki tym czterem żydowskim oszustom. Zostali oni zobowiązani przez
sąd do zwrotu ukradzionych 40 milionów, lecz do tej pory nie odzyskano od nich
ani jednego centa.
– Na pewno pamiętacie Marca
Richa i jego partnera Pincusa Greena. Są to dwaj żydowscy kryminaliści, którym w
ostatnim roku poświęcono najwięcej uwagi, kiedy to od Billa Clintona uzyskali
ułaskawienia w stylu „last minute”. Są to międzynarodowi spekulanci , którzy
złamali ogromną ilość praw, objeżdżając świat w swoich mętnych interesach i
wyprowadzając dla siebie kilka miliardów dolarów podczas ich realizacji. Gdy ich
oskarżono o gangsterstwo, oszustwa telefoniczne, i wiele innych przestępstw,
uciekli z kraju wraz z pieniędzmi. Rich przekazał około 200 milionów dolarów do
Izraela i nieznaną sumę Billowi Clintonowi za swoje ułaskawienie.
– Nie jest tak, że Żydzi sa
jedynymi szubrawcami okradającymi naród amerykański. George Bush jest
szubrawcem, a nie jest Żydem. Bill i Hillary Clintonowie są szubrawcami, ale i
oni też nie są Żydami. W Ameryce jest prawdopodobnie więcej oszustów nie-Żydów
niż oszustów Żydów, i to po prostu z tego powodu, że w całej populacji stosunek
nie-Żydów do Żydów wynosi 40 do jednego.
– Nie, Żydzi nie są jedynymi
oszustami, lecz z pewnością są oni największymi oszustami. Gdy słyszysz o
oszustwie na 100 tysięcy dolarów, to mógł je zrobić dowolny człowiek. Jeśli
słyszysz o oszustwie na 100 milionów dolarów, to wiesz, że musiał to zrobić Żyd.”
Byłoby błędem uważanie tych danych za ‘rasizm’.
Ideolodzy żydostwa z oburzeniem zaprzeczają wszelkim związkom pomiędzy
‘religią’, ‘etnicznością’, względnie ‘pochodzeniem’ oszustów, a ich
złodziejskimi wyczynami. Tego należy oczekiwać – za to oni są opłacani. Lecz
prawdę powiedziawszy, A. L. Fredericks jest związany z Żydami, bez względu na
to czy jest Żydem czy nie. Głównym dyrektorem finansowym koncernu Enron był
Andrew Fastow, scharakteryzowany przez rabina swojej synagogi jako „zaangażowany
członek gminy żydowskiej. Aktywnie wspiera sprawy żydowskie, w oddany sposób
popiera Izrael” ().
Z kolei jego żona, Lea Weingarten, obecnie broniąca się przed zarzutami o
oszustwa (),
„pochodzi z wybitnej i bardzo szanowanej rodziny filantropów’” i nie opuszcza
żadnych nauk w synagodze.
Także i Kenneth Lay, główny goj (nie Żyd) w aferze
Enronu, był zaangażowany w sprawy żydowskie. W ostatnim roku dał on, wraz ze
swoją także nie-żydowską żoną Lindą, 850.000 dolarów z okazji zbiórki funduszy
na Muzeum Holokaustu w Houston w Teksasie, o czym poinformowała gazeta „Jerusalem
Report” ().
Gazeta ta tę wiadomość zakończyła w następujący sposób: „ogółem koncern Enron
był związany z około jedną trzecią spośród 3,5 miliona zebranych na ten cel
dolarów, co uczcił poprzedni senator z Teksasu Lloyd Bentsen oraz kronikarz
Holokaustu Ruth Gruber.”
Znowu widzimy tutaj owo zatrważające, ścisłe ze sobą
powiązanie rozmaitych przestępców i – nie tyle samych Żydów, ale spraw
żydowskich: czy jest to kult Holokaustu czy też sprawa interesów syjonizmu.
Panowie Lay oraz Fastow ukradli miliardy dolarów inwestorowi, nazwanemu przez
nas ‘Jeffem’ i ukradli oni nawet więcej robotnikowi symbolicznie określonemu
jako ‘Bill’. Następnie zaś pani Lea Fastow-Weingarten przelała ich pieniądze do
raju podatkowego na Wyspach Caymana. Lecz gdy przyszło do aktów miłosierdzia, ci
bogacze nie zatroszczyli się ani o biednych Amerykanów, ani o głodujących
Afrykanów. Oddali swoją dziesięcinę na sprawę żydowską.
Kenneth Lay nie jest jedynym, ‘Sir” Konrad Gray, nie-żydowski
baron medialny (w powszechnej opinii ożeniony z Żydówką z najwyższych sfer),
jest całkowicie oddany sprawie żydowskiej i syjonistycznej. Jest właścicielem „Jerusalem
Post”, ekstremistycznej gazety syjonistycznej, krytykującej Sharona za jego
brak gorliwości. Jak należało oczekiwać i on okazał się być oszustem. Ograbił on
aktywa spółek, którym prezesował i ukradł miliony dolarów ().
Bogaty człowiek, uwielbiający Żydów i poświęcający tak wiele dla spraw
żydowskich jest niezmiennie oszustem, czy jest on Żydem jak Fastow, czy gojem
jak Lay.
Jeśli powiązania żydowskich kryminalistów ze sprawą
żydowską da się wytłumaczyć uczuciami etnicznymi, to co czyni sprawę żydowską
tak atrakcyjną dla oszustów nie-Żydów? Aby odpowiedzieć na to podstawowe
pytanie, powinniśmy rozpocząć od analizy psychologicznych motywów postępowania
żydowskich oszustów. Dr Pierce proponuje interesujące wytłumaczenie:
„Być może największą przewagą żydowskiego szubrawca jest
to, że jest on obcy. Złapany oszust nie-Żyd staje się wyrzutkiem wśród swego
narodu. Oszust żydowski prawie zawsze okrada nie-Żydów, a to jest w jakiś sposób
przebaczane jego religią i przez dawno zakorzeniony zwyczaj jego narodu. W
przypadku złapania może on zostać ukarany przez nie-Żydów, lecz nie stanie się
wyrzutkiem w oczach swoich ziomków i z tego względu nie powstrzymują go skrupuły
moralne. Stara się on osiągnąć więcej, niż mógłby osiągnąć oszust nie-Żyd na
jego miejscu.”
Nie jest to jedyna przewaga żydowskiego kombinatora. Nawet
większą przewagą jest jego, narzucone przez społeczeństwo, poczucie ‘bycia
ofiarą’, a to z tego względu, że jako wieczna ofiara, Żyd odczuwa potrzebę
naprawiania ‘niesprawiedliwości’ za pomocą jakiegoś czynu pozaprawnego.
Izraelczycy objaśniają grabież ziem jordańskich w dolinie Arava swoim
pragnieniem naprawienia ‘niesprawiedliwości’ przyrody: z przyczyn geologicznych,
lepsze gleby osadowe nagromadziły się na jordańskim wschodnim brzegu Arawa.
Grabież ziem palestyńskich została objaśniona (między innymi przez rabina
Lernera) potrzebą naprawienia ‘niesprawiedliwości’ rzymskiej okupacji Palestyny
2000 lat temu. Założenie państwa żydowskiego objaśniane jest
‘niesprawiedliwością’ Arabów, posiadających 22 państwa, podczas gdy Żydzi nie
mieli żadnego. Ograbienie w biały dzień banków szwajcarskich naprawiło
‘niesprawiedliwość’ konfiskat nazistowskich, chociaż banki te nigdy nie trzymały
żydowskich depozytów. Nawiasem mówiąc, muzea Holokaustu są ważnym czynnikiem
wzrostu żydowskiej przestępczości, ponieważ wzmacniają one żydowskie poczucie
‘bycia ofiarą’.
„To fałszywe poczucie ‘bycia ofiarą’,
usprawiedliwiające wszelkiego rodzaju zło, jest motorem żydowskiej
przestępczości”, napisał myśliciel religijny Ken Freeland z Teksasu. Żydowska
nadmierna wojowniczość, (wyimaginowany – M.G) stan wojny ze społeczeństwem [nie
żydowskim], ta stała cecha żydowskich skłonności, pozwala jeszcze inaczej
wyjaśnić genezę żydowskiej przestępczości. Stan permanentnej wojny ze
społeczeństwem, który to „stan wyjątkowy” pozwolił Żydom pobierać lichwiarskie
procenty, zbierać nadmierne podatki, ciągnąć zyski z wynajmowania mieszkań w
slumsach oraz z kradzionej własności, przekształcił się w znacznym stopniu w
standard neoliberalnego ‘społeczeństwa otwartego’, w którym każdy toczy wojnę z
każdym.
Zdaniem Freelanda, „podobnie jak żydowscy
przestępcy, którzy czują, że ich przestępczość jest oczyszczana z grzechu,
wybaczana, względnie usprawiedliwiana dzięki ich zaangażowaniu w maksymalne,
finansowe wsparcie spraw żydowskich, nie-żydowskie typy kryminalne też mają
analogiczne odczucia odpokutowania za swe przestępstwa, gdy wspierają te same
sprawy. Żydzi (jako kościół) „zapewniają przebaczenie”, lecz gdy Kościół
chrześcijański żąda skruchy, jako warunku koniecznego do przebaczenia, Żydzi,
przyjmując darowizny, nie rozróżniają pomiędzy bogactwem pochodzącym z legalnego
i nielegalnego źródła”.
Freeland jest przekonywujący, lecz to, co zmusza
nie-żydowskich oszustów do wybierania poparcia dla spraw żydowskich, to nie
tylko możliwość ‘przebaczenia bez skruchy’, ale sam urok żydowskiego zrozumienia
świata, który jest atrakcyjny dla niektórych nie-Żydów, których nazywamy tutaj
‘Mammonistami’. Podoba im się nieco lucyferyczny paradygmat bycia osobą ‘z
zewnątrz’, osobą będącą w stanie wojny z otaczającym ją społeczeństwem, a zatem
wolną od moralnych ograniczeń narzucanych przez większość i dodatkowo jeszcze
„wybraną” przez Wyższą Istotę.
Ci ‘naśladujący Żydów’ szubrawcy słusznie wyczuwają,
że będą mieli powodzenie w świecie urządzonym po żydowsku. Dlatego właśnie
popierają sprawę żydowską i zachwycają się państwem izraelskim, krajem bez
moralnych ograniczeń, będącym hurtowym mordercą i niszczycielem przyrody,
pralnią brudnych pieniędzy i czołowym eksporterem broni oraz urządzeń do tortur.
Jacob Ben Efrat, izraelski działacz demokratyczny,
wzywa nas do „spojrzenia na Tel Aviv, którego czwarta część ludności składa
się obecnie z robotników, imigrantów ze Wschodniej Azji, Wschodniej Europy oraz
Afryki. Kapitalistyczni globalizatorzy chcą elastycznej siły roboczej, którą
będą mogli według własnej woli przemieszczać pomiędzy krajami. W rezultacie,
przepaść pomiędzy bogatymi i biednymi wzrośnie. Izrael jest tego doskonałym
przykładem. Tutaj górna jedna piąta populacji zarabia 21 razy więcej niż jej
dolna jedna piąta (w porównaniu do 11 razy więcej w USA)” (dane z
prelekcji Yacova Ben Efrata, generalnego sekretarza Organizacji Akcji
Demokratycznej – ODA – w Bamat Etgar w Jaffie 11 grudnia 2003). Cecha ta czyni
Izrael ulubionym krajem nie-żydowskich Mamonistów.
Tak więc, dla Ameryki, Europy oraz Rosji wniosek
jest jasny: ich proizraelscy, prożydowscy politycy są najgorsi dla zwykłych
ludzi i najlepsi dla wszelkiego typu szubrawców. Po przeczytaniu niniejszego
eseju, potencjalny inwestor w akcje Enronu mógłby po prostu sprawdzić wpłaty
Enronu na muzeum Holokaustu i już wiedziałby wystarczająco wiele, by się
domyślić, że jeśli nie chce swych pieniędzy utracić z przyczyn podatkowych, to
winien je zainwestować gdziekolwiek indziej. Kalifornijski wyborca, poznawszy
opinię Diane Feinstein o żydowskim państwie i głosując na nią, wiedziałby już z
góry, iż popiera sprawę wojny w Iraku, drogiej sprywatyzowanej elektryczności
oraz napływu nielegalnych pracowników.
W rzeczy samej, demokratka Diane Feinstein,
przyczyniła się do wojny w Iraku więcej niż przeciętny republikanin: „W
protokołach z wojennego przemówienia Sekretarza Stanu Powella, czołowi demokraci
Senatu, tacy jak Joseph Biden z Delaware i Diane Feinstein z Kalifornii,
ogłosili, iż ta mowa Powella jest niezbitym oskarżeniem Iraku, a zatem
przygotowali swą partię do stania murem za wojną, która obecnie odległa jest
jedynie o dni lub tygodnie”, napisała w lutym 2003 roku internetowa strona
The World Socialist ().
Obecne (koniec 2004 – M.G.) współzawodnictwo w wyborach prezydenta USA, o głosy
Żydów i Mammonistów, to zły znak dla ‘Billa’ oraz ‘Jeffa’, ponieważ obaj
kandydaci współzawodniczą o to, który z nich lepiej złupi „normalną” ludność
USA.
W Szwecji, która była państwem niezwykłego
dobrobytu, kiedyś umocnionym przez antysyjonistycznego premiera Olofa Palme, ten
dobrobyt jest obecnie likwidowany przez Gorana Perssona, aktualnego premiera
tego kraju, wiecznego organizatora konferencji na temat Holokaustu.
Podczas głosowania lub inwestowania, roztropni
Amerykanie, Europejczycy lub Rosjanie powinni wybierać kandydata względnie
spółkę, która nie popiera sprawy żydowskiej lub syjonistycznej. Oczywiście,
można głosować na polityka pochodzenia żydowskiego, jak na przykład na senatora
z Minnesoty Paula Wellstone, który został zamordowany w dobrze zaplanowanej
katastrofie samolotowej w październiku 2002 roku. Wellstone ostro występował
przeciwko wojnie w Iraku, i popierał walkę Palestyńczyków. Michael Howard, nowy
lider partii konserwatywnej, jest innym dobrym przykładem. Czołowy brytyjski
prawicowy ideolog i zdecydowany rasista Martin Webster scharakteryzował go jako
„publicznego przeciwnika ograniczających wolność żydowskich ustaw ‘przeciwko
nienawiści’, który powiedział Izraelowi kilka słów prawdy na temat tego, co musi
on zrobić by osiągnąć pokój i który ‘ożenił się’ poza żydostwem i którego syn ma
przyjąć kapłańskie chrześcijańskie święcenia. Ja sam oczywiście zawsze bardziej
wolałbym mieć białego nie-Żyda jako premiera Wielkiej Brytanii, będącego
Brytyjczykiem anglo-sakso-celtyckiego pochodzenia. Lecz gdy popatrzymy na
nikczemne pro-żydowskie, pro-syjonistyczne zachowanie się, w stylu
amerykańskiego pudla, charakteryzujące dzierżącego obecnie ten urząd człowieka
(Tony’ego Blaira), posiadającego wszystkie etniczne kwalifikacje, o których
wspomniałem, może to być dla nas wszystkich przyczyną do zastanowienia się
(nad zasadnością naszych rasistowskich poglądów – M.G.)”.
Rzeczywiście, nie-Żyd kochający sprawę żydowską –
jak Tony Blair lub Condoliza Rice, Bill Clinton lub George Bush – jest o wiele
bardziej niebezpieczny, niż Żyd trzymający się zdala od spraw żydowskich.
Jak widzieliśmy wyżej, Żydzi oraz ich sojusznicy
Mammoniści wygrywali w ostatnich trzech dziesięcioleciach, kiedy to, według słów
wybitnego amerykańskiego filozofa Immanuela Wallersteina, niektórzy ludzie
zarobili mnóstwo pieniędzy, a inni stracili przysłowiową ostatnią koszulę. „Jest
to czas, kiedy większość zysków otrzymano dzięki manipulacjom finansowym” ().
Używając wprowadzonej na wstępie terminologii, A. L. Fredericks osiągnął swoje
zyski kosztem ‘oskubania’ Billa oraz Jeffa.
Immanuel Wallerstein porównuje wydarzenia roku 1968
do ‘katastrofy statku’, w następstwie której utalentowany A. L. Fredericks
przedarł się do brzegu, ‘nie niepokojony myślami o tonących towarzyszach’,
niemniej jednak (kontynuując, w naszej terminologii, parabolę Wallersteina)
tonący Bill i Jeff doszli do wniosku, że możliwość dopłynięcia do brzegu ich
utalentowanego towarzysza jest znakiem nadziei także i dla nich. Wallerstein nie
zrozumiał sytuacji: taka optymistyczna interpretacja ta nie pochodziła od Billa
i Jeffa, lecz od całkowicie podporządkowanego A. L. Fredericks’owi pomocnika, w
postaci żydowskich mediów z ich żydowskimi luminarzami. Bez tego narzędzia,
Fredericks mógłby zostać wytarzany w smole i pierzu, jeśli nawet nie
zlinczowany, zgodnie z najlepszą amerykańską tradycją.
Podobny proces miał miejsce w wielu innych krajach.
Rosja stanowi świeży przykład, kiedy to grupa przeważnie żydowskich szubrawców
sprywatyzowała całą rosyjską własność społeczną, od gazu i nafty począwszy
(Chodorkowski i Abramowicz), aż po aluminium (Czernoj). Mniej znane jest to, że
Rosja także miała swojego ‘Jeffa’, który oszukał ‘Billa’, przed tym zanim
‘Alfred’ wykiwał jego samego. Rosyjski ‘Jeff’ był partyjnym aparatczykiem lub
dyrektorem w gospodarce, należał do elity w czasach radzieckich. Kierował
przemysłem gazowym i naftowym; tworzył program podboju kosmosu nie ustępując
nikomu; kierował olbrzymią siecią kolejową i lotniczą. Jednakże, Jeff, goj, był
jedynie kierownikiem, nie był właścicielem tego majątku i uległ pokusie
‘prywatyzacji’ (czytaj – kradzieży) własności społecznej. Zdemontował system
radziecki, aby w końcu uświadomić sobie, że został oszukany przez ‘Alfreda’.
Również w Rosji, ‘Bill’ jest tym, który stracił najwięcej: jeśli pod ‘Jeffem’
miał on gwarantowane skromne mieszkanie i pensję, Alfred sprzeciwił się takim
antyrynkowym luksusom. Dla ‘Alfreda’, robol ‘Bill’ może zdechnąć nawet jutro,
gdy nie będzie mógł konkurować z tanią siłą roboczą z Chin lub Meksyku.
Kapitał finansowy spekulantów i banków przewyższył
pojemność przemysłu i rolnictwa i sprawił, że gigantyczna dolarowa bańka
niebawem pęknie. Tłumaczy to histeryczną kampanię przeciwko ‘antysemityzmowi’:
A. L. Fredericks nie chce, aby jego nazwisko i adres poznali Bill oraz Jeff;
woli on ukrywać się anonimowo pod fasadą ‘białego bogatego człowieka’. Aby
pozostać po właściwej stronie, ‘antysemici’ są zawsze kojarzeni z ‘rasistami’,
natomiast Żydzi – z Murzynami lub innymi imigranckimi mniejszościami, jak gdyby
walka z Alfredem miała cokolwiek wspólnego z rasowymi lub innymi cechami Jima,
czarnego współbrata Billa, lub Ahmeda, bezsilnego outsidera.
Dlaczego powinno nas obchodzić, kto przywłaszczył
sobie forsę Billa – czy pełnej krwi Amerykanin, oszust Jeff, czy też
kosmopolityczny spekulant Alfred?W rzeczy samej, jeśli żydowskie pieniądze
pozostawałyby jedynie pieniędzmi, dotyczyłoby to jedynie klasy średniej. Dlatego
to socjaliści z początku XX wieku a później Szkoła Frankfurcka uważali, że
antysemityzm to „obrona drobnej burżuazji przed kapitałem finansowym”, obrona
symbolicznego ‘Jeffa’ przed ‘Alfredem’. Z tego punktu widzenia, amerykańska
klasa średnia ma prawdziwą przyczynę do obaw, gdyż gra toczy się o środki jej
egzystencji. Lecz czy dla reszty, dla zwykłej amerykańskiej klasy pracującej,
istnieje jakaś przyczyna do obaw? Jeśli ktoś obawia się kapitału żydowskiego,
czy ktoś inny nie powinien obawiać się kapitału muzułmańskiego (najbogatszym
człowiekiem na świecie jest muzułmański sułtan Brunei) względnie ormiańskiego
albo wschodnioazjatyckiego (innych bogatych społeczności zamorskich)?
Wielki Kapitał w rękach wszystkich mniejszości
etniczno-religijnych stwarza problemy, ponieważ obcy w danym narodzie
kapitaliści zwykle nie troszczą się o rdzennych robotników. Nie są oni związani
z nimi więzami rodzinnymi lub poprzezreligię i mogą być bardziej bezwzględni od
przedsiębiorców rodzimych. Kapitaliści pochodzący z mniejszości etnicznych –
Ormianie i Grecy w Imperium Ottomańskim, diaspora Chińska na Dalekim Wschodzie,
Hindusi we Wschodniej Afryce – mieli podobną pozycję, co Żydzi w świecie
chrześcijanskim. Amerykańsko-chińska uczona pochodząca z Filipin, Amy Chua w
książce „Świat w ogniu” ()
z roku 2003 nazwała takie mniejszości ‘dominującymi na rynku’. Amy Chua pisała w
niej:
„Mniejszości dominujące na rynku można spotkać w każdym
zakątku świata. Moja rodzina jest częścią niewielkiej, lecz przedsiębiorczej,
ekonomicznie silnej chińskiej mniejszości na Filipinach. Reprezentując tylko 1
procent ludności, filipińscy Chińczycy kontrolują aż 60 procent prywatnej
ekonomiki, łącznie z czterema głównymi liniami lotniczymi naszego kraju i prawie
wszystkimi bankami, hotelami, centrami handlowymi i głównymi spółkami.
Chińczycy są dominującą na rynku mniejszością nie tylko na
Filipinach, lecz w całej Południowo-Wschodniej Azji. W roku 1998, indonezyjscy
Chińczycy, stanowiący jedynie 3 procenty ludności, kontrolowali z grubsza 70
procent indonezyjskiej ekonomiki prywatnej, w tym wszystkie największe spółki
krajowe. Ostatnio, w Birmie, przedsiębiorczy Chińczycy dosłownie przejęli
ekonomikę Mandalay i Rangunu. Libańczycy są dominującą na rynku mniejszością w
Zachodniej Afryce. Przedstawiciele plemienia Ibo są mniejszością dominującą na
rynku w Nigerii. A Żydzi są na pewno dominującą na rynku mniejszością w
postkomunistycznej Rosji.”
Jednakże, Żyd Alfred jest w swej klasą dla samego siebie i to nie ze względu na
swe okrucieństwo. Sułtan Brunei buduje pałac i daje Boeinga swojej córce. Paul
Getty zamyka się w jakiś odległym miejscu. Natomiast bogaci Żydzi kupują media,
a media to narzędzie do kierowania umysłami. Zatem ich wpływy sięgają dalej,
poza dominację na rynku, na niezbadane jeszcze wody kontroli umysłów.
Schemat ten powtarza się na całym świecie.
Sulzberger i Zukerman są właścicielami całego szeregu gazet w USA od „New
York Times” do „USA Today”, a ich konfratrzy zmonopolizowali
stanowiska wielkich wydawców i inne istotne pozycje. Wykaz Żydów zajmujących
wysokie stanowiska w mediach jest zbyt długi, by go tutaj włączać, i można go
znaleźć gdzie indziej (na przykład, w nowej przedmowie Kevina Macdonalda do
książki „The Culture of Critique”). Łącząc bogactwo z wpływami w mediach,
Benjamin Ginsberg, profesor nauk politycznych na Uniwersytecie Johna Hopkinsa w
roku 1993 pisał:
„Dzisiaj, pomimo, że zaledwie 2% ludności USA to Żydzi,
prawie połowa miliarderów jest Żydami. Główni członkowie zarządów trzech
najważniejszych sieci telewizyjnych, oraz czterech największych wytwórni
filmowych są Żydami, są nimi także właściciele największej krajowej sieci gazet
i najbardziej wpływowej gazety, ‘New York Times’.”
(“The Fatal Embrace: Jews and the State”,
University of Chicago Pres, Chicago 1993, str. 1)
Ten fakt ma ogromne
znaczenie, gdyż w przeciwnym razie wolne media mogłyby wskazać oskarżycielskim
gestem w kierunku winowajcy. Naród amerykański mógłby zażądać od ‘Alfreda’ by
otworzył swoją kiesę i całkowicie zrefundował skradzione dobra. Jednakże takie
remedium nawet do głowy nie przychodzi zwykłemu Amerykaninowi. Powodem jest
żydowskie zaangażowanie się w omawiany przedmiot. Możemy zatem zakończyć
pierwszy etap naszej analizy nutą czysto materialistyczną, tak drogą sercom
wulgarnych marksistów. Bogaci Żydzi wykupują media, które kamuflują ich (i ich
współbraci) przestępstwa. Żydzi umiejscowieni w mediach ochraniają bogatych
Żydów: w mediach prawicowych, ochraniają oni wszystkich ludzi bogatych i
mających władzę; w mediach lewicowych, zamazują różnicę pomiędzy ‘Jeffem’ i
‘Alfredem’. Czy tego właśnie chcą Żydzi?
Rozdział 4
Dwa posągi
kobiece z katedry w Strasburgu
(raz)
Popatrzmy trochę głębiej. Pozycja Żydów w omawianej
sprawie jest o wiele silniejsza niż jest to potrzebne dla zwyczajnej ochrony
bogatych Żydów. W USA, a nawet i w Zachodniej Europie, na forum publicznym nie
można przedstawić żadnego poglądu, jeśli nie będzie on zaaprobowany (po
uprzednim zbadaniu i skorygowaniu) przez opiniotwórczą grupę żydowską. To
centralne usytuowanie Żydów w zachodnim systemie władzy doskonale przedstawił
były szef CIA, Jamesa Woolsey, który ostatnio powiedział: „Żydzi w historii
są postrzegani na tyle wielkimi mistrzami rządów prawa, że doszło do
ucieleśnienia z nimi tego prawa. Antysemityzm zagraża rządom prawa i
nietolerowanie Żydów jest pierwszym krokiem do rządów dyktatorskich” ().
CIA nie słynie z miłości do rządów prawa, raczej do rządów elit. Tak, więc
domysły Woolsey’a można odczytać następująco: „Żydzi ucieleśniają rządy elit”.
Podobne opinie wyraża prezydent Georg W. Bush,
Condoleesa Rice, i wszyscy pretendenci do prezydentury USA, którzy na gwałt
szukają swoich żydowskich korzeni, względnie co najmniej korzeni swoich żon oraz
kochanek. Istotnie, jak słusznie zanotowano w izraelskim tygodniku Vesty,
czterech z pięciu głównych pretendentów (do fotela prezydenckiego USA w 2004
roku) było upoważnionych do otrzymania izraelskiego obywatelstwa.
Podobne zjawisko jest obserwowane w niegdysiejszym
Imperium Zła. W powstałych po II wojnie światowej komunistycznych państwach
Europy Wschodniej Żydzi ucieleśniali rządy Kremla, tworząc kliki rządzące, siły
bezpieczeństwa oraz aparaty ideologiczne wielu republik radzieckich oraz państw
formalnie niezależnych. Ich wpływ był najsilniejszy w latach 1945 – 1956, gdy
tworzyli oni część elit narodowych najbardziej oddanych Moskwie. Po roku 1956,
gdy kraje te otrzymały więcej niezależności, ich wpływ na struktury siłowe
osłabł, natomiast ich udział w ruchu dysydenckim odpowiednio wzrósł. Jeśli
poprzednio kierowane przez Żydów, reżymy na Węgrzech, w Polsce oraz
Czechosłowacji reprezentowały twardą linię komunistyczną, to następnie wzrost
znaczenia Żydów następował pod flagą amerykańską.
Po rewolucjach lat dziewięćdziesiątych, stosunkowo
nieliczni w tych krajach Żydzi stali się ucieleśnieniem zachodniego stylu życia
oraz jednobiegunowego świata podległego Ameryce. Odczuwa się to szczególnie w
Polsce, na Węgrzech, w Bułgarii i w Rumunii; nowi postkomunistyczni przywódcy
nawiązali ścisłe stosunki z państwem żydowskim, otwarli muzea Holokaustu,
ogłosili wojnę z antysemityzmem, który identyfikowany jest z antyamerykanizmem,
tak jak kiedyś był on identyfikowany z antysowietyzmem. W postkomunistycznym
świecie, Żydzi są często postrzegani jako piąta kolumna globalizacji prowadzonej
pod przywództwem USA. ().
Obecnie, proamerykańskie siły (określane w publikacjach
zachodnich jako prodemokratyczne lub prorynkowe) zwykle grupują
nieproporcjonalne ilości Żydów i nie-żydowskich filosemitów, chociaż rzeczywisty
udział Żydów w populacji (kolonizowanych przez USA narodów) jest całkiem mały.
Dowodu dostarczyły ostatnie wybory parlamentarne w
Rosji. Gdy w samej Rosji, ekstremalnie prorynkowa i proamerykańska partia,
Sojusz Sił Prawicowych, otrzymał 4% głosów, rosyjscy Żydzi, mieszkający w
Izraelu, oddali na niego 41% swoich głosów.
Profesor Aleksander Panarin, rosyjski socjalista i
filozof pisał: „Żydzi niezwykle kochają USA. W państwach, które dotychczas
opierają się globalnym ambicjom Ameryki, są oni często postrzegani przez ludność
rdzenną jako piąta kolumna USA. Dyskusja z żydowskim intelektualistą prawie
zawsze kończy się gloryfikacją amerykańskiej misji w świecie, oraz negatywnymi
uwagami o archaicznych patriotach nierozumiejących tej misji i wymagań naszych
czasów. Żydzi chcą obdarzyć USA misją sterowania większością ludzkości; globalna
zaś obecność USA jest spostrzegana jako gwarancja dla Żydów. Oto dlaczego
suwerenność narodów winna zostać podminowana, podczas gdy amerykańska kontrola
nad światem ma stać się totalna.”
Nieco podobną pozycję zajmuje komunistyczny historyk
Siergiej Kara-Murza oraz nacjonalistyczny myśliciel Aleksander Dugin. Żaden z
nich nie chce rezygnować z Żydów; na odwrót, obaj w światowej konfrontacji
próbują przeciągnąć Żydów na stronę swych narodów. Pamiętają oni stare czasy,
gdy Żydzi popierali Związek Radziecki, kiedy małżeństwo Rosenbergów zostało
stracone za pomoc Związkowi Radzieckiemu; kiedy każdy prawicowy konspirolog od
Winstona Churchilla do Douglasa Reeda uważał komunizm za żydowski spisek.
Tak więc, także oni przyjmują (bez jakiejkolwiek
próby wyjaśnienia przyczyny) koncepcję żydowskiej ważności dla świata. Jednakże,
ta ważność nie jest (lub nie jest wyłącznie) spowodowana żydowskim bogactwem; w
Rosji Radzieckiej Żydzi nie byli bogaci, lecz ich wpływ był ważnym czynnikiem
zarówno zbudowania jak i rozpadu Związku Radzieckiego.
Wyjaśnienie tego zjawiska za pomocą zwykłego,
mechanicznego poglądu na żydowskie wpływy jako produkt uboczny posiadanych przez
nich pieniędzy, nie zda egzaminu, jeśli nie wprowadzimy Toynbee’owskiej
kategorii Kościoła. W społeczeństwie tradycyjnym, funkcja względnie czynność
prowadzenia dyskursu, określającego narodowe superego, była zastrzeżona dla
kapłanów. Za sumienie narodu był odpowiedzialny Kościół, natomiast za materialną
pomyślność ludności odpowiadał władca. W idealnej sytuacji, Kościół i Państwo
były dwoma niezależnymi (ale wzajemnie uzależnionymi) autorytetami, (chociaż
równowaga ta często była podkopywana przez silną władzę papieską względnie
królewską). Kościół kładł nacisk na dobro duchowe i potrzebę solidarności ludu z
królem. Tak więc, Kościół aprobował jak również ograniczał absolutną władzę
władcy.
Przenieśmy się do stolicy Alzacji, małego kraju
wciśniętego pomiędzy Niemcy i Francję, będącą ojczyzną starej gminy żydowskiej,
pierwszej gminy Żydów aszkenazyjskich we Francji, która powstała w tym kraju na
mocy włączenia Alzacji do Francji. Na ościeżach (obramowaniu) imponującej
katedry strasburskiej, stoją dwie figury kobiece. Jedna jest majestatyczna i
koronowana; druga jest zgarbiona i opiera się na złamanej lancy. Przedstawiają
one Kościół oraz Synagogę. Obie figury kobiece usiłują zwrócić na siebie uwagę
króla, nie tylko niebiańskiego, lecz także króla ziemskiego.
Obecnie wydaje się, ze wizja artystów z katedry
sztrasburskiej była cokolwiek przedwczesna. Ze złamaną lancą i usuniętą koroną,
starsza kobieta wciąż chowa jakieś sztuczki w rękawie. Przede wszystkim, jest
ona bardziej uprzejma dla króla. Potężny Kościół stawia wiele wymagań królowi,
natomiast alternatywny establishment żydowski proponuje poparcie i nie stawia
wymagań Synagoga zachowuje się w stosunku do nie-żydowskiego króla jak Sydonitka
Jezebel w stosunku do Ahaba, króla Izraela: uważa go za wszechmocnego,
nieskazitelnego i ponad prawem moralnym. W jej oczach może on rabować i
mordować. Dopóki ją kocha, wszystko mu wybacza i całkowicie go popiera. Nie
próbuje go pozbawić władzy, ponieważ nie może ona rządzić sama w obcym kraju.
Kościół chrześcijański wymaga, by król był dobry dla ludzi, lecz „kościół”
żydowski, cudzoziemski, nie stawia takich wymagań, a zatem jest on bezlitosnym
dla nie-żydowskiego ludu. Co więcej, jest on śmiertelnym wrogiem wymagającej i
niezależnej prawdziwej Królowej, czyli (wyidealizowanego przez I. Shamira –
M.G.) Kościoła.
W rzeczy samej, Zachód przez setki lat był
rozdzierany przez konflikt między władzą papieską i królewską, aż do czasów
kiedy Rewolucja Francuska dokończyła dzieła zniszczenia Kościoła. Siłą napędową
walki Rewolucji Francuskiej przeciwko Kościołowi nie byli ateiści, czyli ludzie
którzy sprofanowali Notre Dame i inne piękne, wielkie katedry Francji proponując
alternatywną wiarę: Najwyższy Rozum. Większość z nich była kiedyś duchownymi,
często mającymi związki z ‘tendencją galicką’, próbującą założyć autokefaliczny
(niezależny) kościół francuski. Tragicznym jest, że żądanie to zostało odrzucone
przez Kościół Katolicki, i niedoszli reformatorzy zostali buntownikami.
Jednakże, nie zdołali oni założyć nowego kościoła, ponieważ Kościół ma za
zadanie zapewnić mistykę życia i najwyższy autorytet; coś, czego Rozum nie mógł
zapewnić. Toczego dokonali, to było podminowanie Kościoła Katolickiego we
Francji.
Hermann Hesse ()
doskonale to opisuje: „W duchowym życiu Europy po okresie średniowiecza były
dwie ważne tendencje: uwolnienie myślenia od autorytetu, tj. walka dojrzałej i
suwerennej myśli przeciwko dominacji Kościoła Rzymskiego, a z drugiej strony,
ukryte, lecz zapalczywe poszukiwania legalizacji tej wolności przez nowy wyższy
autorytet”.
Tak więc historia udowodniła nam, że żadne
społeczeństwo nie może przeżyć bez swojego Kościoła. „Będziesz musiał komuś
służyć, może to być Szatan, może to być Pan, lecz będziesz musiał komuś służyć”,
są to słowa Roberta Zimmermana (Boba Dylana). Krótkie bezkrólewie ‘społeczeństwa
obywatelskiego’ zbudowane na ruinach Bastyli zakończyło się wraz z
samookreśleniem się Żydów jako nowej kasty kapłańskiej.
Żydzi jako Kościół Alternatywny naszego
społeczeństwa, przeżyli w stanie zawieszenia przez setki lat. Tak długo jak
Kościół Chrześcijański dominował w społecznym dyskursie, tak długo Żydzi z
oczywistych przyczyn nie mieli możliwości konkurowania; lecz gdy jego siła
została złamana przez poszukiwaczy wolności, na czoło wysunął się porządek
alternatywny.
Wybór ‘Kościół CZY Żydzi’ przeczuli europejscy
intelektualiści. W swoim pięknym filmie Fanny i Aleksander, znakomity
szwedzki reżyser Ingmar Bergman przeciwstawia ponurego i sztywnego biskupa
Kościoła Luterańskiego elastycznemu i czarującemu Żydowi. Biskup znęca się nad
swoimi pasierbami i wypędza ich na ciemny strych; Żyd ratuje dzieci i
ostatecznie pomaga ich matce odzyskać wolność. Biskup umiera straszną śmiercią,
a Żyd zajmuje jego miejsce na rodzinnym zebraniu.
Bergman wcale nie stara się uczynić swojej fabuły
realistyczną: jego ortodoksyjny Żyd, w wielkiej czarnej jarmułce, pije wino ze
Szwedami za stołem wigilijnym, czego żaden religijny Żyd nigdy by nie zrobił.
Lecz dla Bergmana, wywyższenie Żyda jest sposobem na pokazanie jego animozji do
Kościoła. Z drugiej strony, anty-judaistyczni myśliciele T. S. Elliott, G. K.
Chesterton, oraz Jorgen Graf, obrazoburczy badacz Holokaustu, w końcu zostali
przyjęci do Kościoła.
Awans Kościoła Judaistycznego jest podobny do
wzrostu znaczenia eunuchów na dworze Cesarstwa Bizantyjskiego, Ottomańskiego
oraz Chińskiego, co zauważyli (oddzielnie) Michael Neumann i Siegfried Tischler
():
ma on miejsce, gdy władza Króla jest słaba. Patrząc z tego punktu widzenia,
gdyby Ameryka miała mieć własne silne przywództwo, nie mogła by ona zostać
zredukowana do obecnego poziomu posłuszeństwa wobec eunuchów Sulzbergera i
Foxmana. Jednak według nas, tego się po prostu nie da zrobić: nawet silna
arystokracja wymaga poparcia kościoła legitymującego jej rządy. Jeśli Kościół
Chrześcijański nie może zapewnić ochrony, na czoło wysunie się jakiś inny
kościół ułomny lub alternatywny.
Żydzi są bardzo dobrze przygotowani do przejęcia
władzy duchowej dzięki ich podejściu do społecznego dyskursu. Podczas wielu
wieków chrześcijańskiego panowania, bogaci Żydzi, o których mówiliśmy w
poprzednim rozdziale, tradycyjnie obarczeni byli ciężkim brzemieniem utrzymania
żydowskich erudytów i pożenienia ich ze swoimi dobrze uposażonymi córkami.
Bogaty Żyd wiedział, iż jego obowiązkiem jest utrzymanie uczonych. Jak
nadmieniliśmy powyżej, bogaci Żydzi mają zawsze jakiś praktyczny powód by wkupić
się w media, ale nie mają żadnego praktycznego powodu by tracić pieniądze na ten
ogromny ideologiczny aparat ‘kościoła alternatywnego’. Patrząc jednak z innej
strony, ten alternatywny kościół (nazwijmy go Żydostwem) był raison d’ętre
(racją bytu) ich wysiłków.
Rozdział 5
Osiołek niosący
Mesjasza
(derash)
Bogaci Żydzi,, zgodnie z żydowskim powiedzeniem, to
zaledwie osiołek niosący Mesjasza. Wyrażenie to znalazło szerokie
rozpowszechnienie w Izraelu kilka lat temu, gdy izraelski pisarz Seffi
Rachelevsky ()
opublikował znaczący tom pod tym tytułem. W książce tej stwierdza on, że
kabalistyczni, religijni przywódcy żydowscy uważają zwykłych izraelskich Żydów
jedynie za ‘osiołka Mesjasza’, który ma nosić na sobie Mesjasza nie rozumiejąc
swej funkcji.
Wyrażenie to oparte jest na słowach proroka
Zach |